User Rating: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 
 Często wielkie przedsięwzięcia rodzą się powoli, i dopiero z czasem nabierają rozpędu, i większej skali. Mam nadzieję, że tak będzie z lekko ekstremalnym, i co  najważniejsze patriotycznym marszem Polaków do miejsca pamięci o polskich lotnikach. Mimo że katastrofa miała miejsce 75 lat temu pamięć o zdarzeniu trwa, i powoli przeradza się w tradycję. Mamy nadzieję, że z czasem styczniowy wypad w góry przerodzi się w „Wielki Marsz Buckden Pike”. W końcu pamięć o ludziach, którzy poświęcają swoje życie ojczyźnie warta jest popularyzacji, i to bez względu na narodowość i miejsce. Tegoroczny styczniowy wypad zgromadził różne środowiska. Byli patrioci, kibice, rodziny i ludzie lubiący wyzwania oraz góry. Co istotne była także wspólna modlitwa. Wielkie dzięki dla p. Mariusza Błaszczyka za jego pomysł i inicjatywę. Do zobaczenia w przyszłym roku. Poniżej materiał filmowy przygotowany przez p. Mariusza, który został zrealizowany dzięki wielu ludziom dobrej woli. Jak dowiedziałam się od p. Mariusza podziękowania należą się: Kamili, Michałowi, Jarkowi i  Mariuszowi ( Wakefield ), Maćkowi i Wojtkowi ( Blackburn ), Michalinie,Wojtkowi, Adamowi, Marcinowi, Piotrowi i Nikoli ( Doncaster ), Kseni, Oliwi, Aleksandrze, Radkowi i Karolowi  ( Manchester ), obu Michałom i Kordianowi ( Leeds ) oraz stowarzyszeniom "Ogniwo", Patriae Fidelis i Polsce Niepodległej.                                          Joanna Dudzic
dla Manchesterinfo



HISTORIA  Pod koniec stycznia minie 75 lat od katastrofy polskich lotników na Buckden Pike w hrabstwie Yorkshire ( Wielka Brytania ). Do wydarzenia doszło dokładnie 30 stycznia 1942 r. Z lotniska RAF Bramcote wystartowała polska załoga z 18 O.T.U. Lotnicy lecieli bombowcem Wellington. Zaskoczeni burzą śnieżną, stracili orientację w terenie i zderzyli się z kamiennym murem stojącym na wzgórzu Buckden Pike. Doprowadziło to do całkowitego rozbicia samolotu. Na miejscu zginęły cztery osoby: kpt. pil. Czesław Kujawa ( lat 26 ), ppor. pil. Jerzy Polczyk ( lat 24 ),  por. naw. Tadeusz Jan Biegański ( lat 28 ), przedni strzelec - kpr. strz. Jan Andrzej Tokarzewski ( lat 25 ).  Radiooperator sierż. Jan Sadowski ( lat 32 ) został ciężko ranny, a tylny strzelec kpr. strz. Józef Fuśniak, został ranny w lewą nogę. Pomimo ogromnego bólu, okrył Sadowskiego spadochronem i ruszył na poszukiwanie pomocy. Po śladach lisa dotarł do wsi Cray. Z powodu trudnych warunków atmosferycznych tego dnia zaniechano poszukiwania rozbitego samolotu. Sadowski niestety do tego czasu zmarł.
Mariusz Błaszczyk