User Rating: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 
Tylko słabe i śnięte ryby płyną z nurtem rzeki. Aby płynąć pod prąd trzeba być zdrową i silną rybką. Identycznie jest z życiem nas - ludzi. W zdrowym ciele - zdrowy duch. To tylko lęk i strach powoduje w nas uczucia bezsilności, pesymizmu i depresji, a za oknem widzimy jedynie padający deszcz. Gdy duch jest ochoczy, nastrój jest zdrowy i rześki. Potrafimy wtedy zauważyć ludzi uśmiechających się do nas, a za oknem słońce i kwiaty. Zdrowe życie (optymizm w myśleniu i wartościowe odżywianie jest warunkiem do godnego ludzkiego życia). Mając godność będziemy mogli przeciwstawić się fali zła i destrukcji, która niesie chaos i terror. Dlaczego tak wielu ludzi płynie z nurtem śniętych ryb? Dzieje się tak dlatego iż są oni bardzo słabi psychicznie, nie wierzą w swoje siły, poddali się, nie walczą, dryfują czekając, aż inni ich zniewolą swoją siłą zła, agresji lub fałszywej reklamy. Z tej cuchnącej topieli śniętych ryb i ludzi co jakiś czas wyłania się pan Kowalski, aby zaczerpnąć powietrza. Ma dużo czasu, ponieważ dryfuje. Ma czas i na przemyślenia. Gdyby był sam, może by i się przestraszył i wyskoczył na brzeg, ale zauważa, że jest tylko jednym z miliona polskich alkoholików i nie ma się czego bać. Ale pojawia się drugie pytanie. Dlaczego ja silny i pewny siebie facet się tu znalazłem? I przypomniał sobie pan Kowalski swoją młodość, pewność siebie i siłę:

-piwko, winko, ćwiarteczka, wódeczka 
-od imprezy do imprezki, 
-tańce, balety, swawole, 
-hejże! hola!

Przypomniał sobie również jak wyśmiewał się ze słabeuszy i rzygających po stole. Teraz dziwi się sam sobie gdzie uleciała pewność siebie i siła. Sam czuje się, jakby jego świadomość zamieszkała w obcym ciele - w jakimś człowieku, który musi pić, aby przeżyć następny dzień. Lęka się więc własnej rodziny, znajomych, obcych i tego, że musi codziennie wychodzić do sklepu, że wszyscy już pewnie widzą i wiedzą. Ma też stracha, że lada dzień ktoś nie wytrzyma z nim i powie mu: dość! Sam sobie się dziwi jak rodzina tak długo to wytrzymuje. Czuje się jak świnia i pasożyt, jak zbity pies, ale nawet tego się boji, że ktoś może odkryć, że tak myśli. Teraz sam zdaje sobie sprawę do czego doprowadziła go trucizna i kto go oszukał. 

To on zły duch - alkohol.

Pierwszy raz w życiu od 30 lat picia pan Kowalski przyznał się do tego, że jest słaby, że nie ma siły na walkę, że nikt nie jest w stanie mu pomóc, że dookoła śmierdzi i że się źle czuje. I wtedy pękła pycha i duma. Wyrzygał się do rzeki i zaczął histerycznie płakać. Gdybym dzisiaj przedstawił wam mojego przyjaciela biznesmena i poetę (wydał tomik wierszy) nikt by nie uwierzył w jego alkoholowy życiorys. Od 25 lat Bóg udzielił mu łaski życia bez alkoholu - może cieszyć się nowym życiem. Zapraszam do przeczytania jednego z jego wierszy na stronie :http://www.atmanchester.co.uk/Poezja. Gorąco polecam posłuchać świadectwa Andrzeja Sowy, ksywka "Kogut". Jest to naoczny, żywy cud Bożego Miłosierdzia. Oglądnij!!!